Scrollujesz feed, a tam: pies na tle gór spokojnie wpatrzony w opiekuna. Groźnie wyglądający pitbull zasypiający w objęciach dziecka. Owczarek australijski balansujący wieżę smaczków na nosie. Border collie, który z prędkością światła pokonuje tor agility, a jego zbiegane strefy są perfekcyjne. Żadnego szczekania, ciągnięcia smyczy, lęku. Sielanka, spokój i perfekcyjne zachowanie. Zadajesz sobie pytanie: „czemu mój pies taki nie jest?” Odpowiedź jest prosta: te psy nie istnieją. A przynajmniej – nie tak, jak widzisz je na Instagramie.
Social media to wycinek, nie całość
Media społecznościowe to bardzo selektywna rzeczywistość. To zaledwie kilka sekund z całego dnia, które w dodatku są poddane obróbce, a często też reżyserii. Ujęcia są powtarzane, a nieudane momenty usuwane. Nie widzisz frustracji, zmęczenia, chaosu, błędów, puppy blues. Nie widzisz tego wszystkiego, co poza kadrem doświadcza każdy opiekun.
Nieporównywalne zestawienia
Porównujesz swoje życie z psem – pełne prób, błędów, codziennej logistyki i chaosu – z fragmentem, który ktoś wybrał spośród 50 innych, zrobił mając czas, sprzęt i plan. Badania pokazują, że im więcej czasu spędzamy porównując się w social mediach, tym bardziej spada nasze zadowolenie z życia i relacji – również tych ze zwierzętami. Kiedy zaczynasz porównywać swojego pupila z tymi na Instagramie czy TikToku, możesz łatwo stracić z oczu to, co najważniejsze:
- Twój pies nie jest wyjątkowo niegrzeczny, nie jest mniej pojętny albo bardziej leniwy. Jest po prostu inny, ma inną historię, inne emocje i inne triggery, ale kocha Cię tak samo mocno.
- Ty nie jesteś niewystarczający/a – po prostu nie masz profesjonalnego sprzętu, scenariusza filmu i mnóstwa czasu na setki powtórzeń.
Idealny pies? Sorry, nie istnieje
Każdy pies ma swoje za uszami. Głośniej szczeka, ciągnie na smyczy, nie chce współpracować, zjada coś z chodnika, rzuca się na przejeżdżające obok hulajnogi, ma gorsze dni. Ale tego nie widzisz na TikToku. Tam widzisz efekt długiej pracy, cierpliwości i – często – wielu powtórzeń jednego ujęcia. To tak, jakby oceniać czyjś związek na podstawie jednego zdjęcia z walentynek. A przecież codzienność to coś więcej, niż tylko momenty pełne satysfakcji i perfekcji. Paradoksalnie to niedoskonałości budują prawdziwe więzi.
To, że Twój pies nie zawsze przychodzi na zawołanie, nie oznacza, że robisz coś źle. To, że czasem masz dość, nie oznacza, że jesteś złym opiekunem/opiekunką. To znaczy, że prowadzisz zwyczajne, absolutnie normalne życie. A ono nie wygląda jak kafelki na Instagramie – i bardzo dobrze. Nie musisz usuwać mediów społecznościowych, ale staraj się zachować zdrowy sceptycyzm. Obserwuj innych po to, by się czegoś nauczyć, a nie żeby oceniać siebie. Bo jedyna realna miara postępu to ta, jaką widzisz u siebie i swojego psa, a nie na czyimś feedzie.
Psy nie wiedzą, że są na Instagramie
One nie wiedzą, że zdjęcie wyszło, albo że ktoś je polubił. Nie czytają komentarzy i na nie nie odpisują. Wiedzą tylko, czy czują się bezpiecznie, czy są rozumiane i kochane. To jest ich „algorytm”. Więc zanim zaczniesz porównywać siebie i psa do tego, co widzisz online – zrób coś innego. Odłóż telefon. popatrz na swojego psa i zapytaj: co możemy dzisiaj zrobić wspólnie, żeby pobyć tu i teraz? Relacja z psem wcale nie musi być fotogeniczna. Musi po prostu być, nawet jeśli nie dodasz jej filmowego filtra.